|

Baza naszej Szkoły mieści się w historycznym dla polskiego wspinania miejscu: w Brandysówce w samym sercu Doliny Będkowskiej. Czym jest Brandysówka i dlaczego jest ona tak szczególnym miejscem, opowiadamy poniżej.
O wyjątkowości Brandysówki stanowi zarówno jej położenie, jak i historia. Jest to gospodarstwo (dzisiaj nazywane agroturystycznym) położone w samym środku Doliny Będkowskiej u stóp Sokolicy, największej ściany na całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Siłą rzeczy musiało ono więc przyciągać zarówno turystów, jak i wspinaczy. Jeśli doda się do tego nadzwyczajną uprzejmość i gościnność gospodarzy, to od razu stanie się jasne, dlaczego dom państwa Brandysów przez całe dziesięciolecia pełnił rolę nieoficjalnego schroniska w Dolinie Będkowskiej. Korzystało z niego kilka pokoleń wspinaczy i turystów.

Brandysówka |

W oczekiwaniu na wykład... |
|
Ale po kolei. Taternicka historia Brandysówki rozpoczęła się w latach dwudziestych ubiegłego wieku, a dokładnie rzecz biorąc ok. roku 1924. W tym roku w gospodarstwie u stóp Sokolicy zamieszkała Maria Brandysowa wraz ze swym mężem Władysławem. Pomimo, iż sama nigdy się nie wspinała, żywiła wielką sympatię dla taterników, którzy zawsze znajdowali tutaj gościnę, nocleg, a w razie potrzeby również poczęstunek. Właśnie na lata dwudzieste przypadł początek działalności „Pokutników". Nazwiska takie jak Adam Górka, Tadeusz Marcinkiewicz, Czesław Łapiński, Kazimierz Paszucha i Marian Paully oznaczają kamienie milowe w historii polskiego taternictwa. To oni jako jedni z pierwszych zaczęli traktować wspinaczkę w skałkach jako systematyczny trening przed poważnymi przejściami w górach, gdzie odnieśli wiele sukcesów. Samą ścianę Sokolicy zdobyli po raz pierwszy w 1940 roku.
|  Maria Brandysowa
|
 Iglica w Dol. Będkowskiej | W tamtych czasach wielkim wyzwaniem była Iglica, niedostępna 20-metrowa turnia w Dol. Będkowskiej ok. 200 m od Brandysówki. Iglicę zdobyli Adam Górka i Marian Paully w 1932 roku, a ich przejście było dużym przełomem we wspinaczce skałkowej. Obecnie sprawne zespoły kursowe zdobywają Iglicę w piąty lub szósty dzień kursu. Pokutnicy utrzymywali bliskie stosunki z Brandysami długo po zakończeniu ich aktywnej działalności wspinaczkowej. Świadczy o tym choćby spotkanie po latach, kiedy w drugiej połowie lat 70-tych przy ognisku w Dol. Będkowskiej spotkało się ok. 100 osób - członków i wychowanków grupy Pokutników. W późniejszych latach w Brandysówce bywało wielu znanych polskich alpinistów, jak chociażby Andrzej Heinrich czy Lucjan Saduś. Te chlubne tradycje mamy w pamięci i staramy się je kontynuować. |
 fot. Józef Nyka Spotkanie po latach. Siedzą od lewej: Zofia Paszuchowa, Karol Jakubowski, Jerzy Michalski i Barbara Morawska-Nowakowa z córką. Stoją od lewej: Kazimierz Paszucha, Lech Rościeszewski, Jan Słupski, Andrzej Wilczkowski, Czesław Łapiński, Jan Zaleski, przedstawiciel KW Lublin oraz Bolesław Chwaściński.
| Czasy się zmieniają a wraz z nimi zwyczaje. Wielu wspinaczy przyjeżdża w skałki na jeden lub nawet tylko na pół dnia. Jednakże ci, którzy w skałki mają dalej i przyjeżdżają na weekend lub na kilka dni, mogą być pewni, że w Brandysówce zawsze spotkają się z serdecznym przyjęciem.
|  Berek z kociołkiem. |
Każdy, kto raz przy ognisku skosztował zawartości „kociołka" autorstwa Pana Zbyszka, będzie wiedział, że do Dol. Będkowskiej warto wracać nie tylko z powodu niezliczonych możliwości wspinaczkowych...  Widok z Sokolicy na Brandysówkę i pole namiotowe. |  Widok z Sokolicy na Dol. Będkowską. |
Brandysówka oferuje następujące możliwości noclegu:
- w pokoju z własnym śpiworem 20 zł.
- w pokoju z pościelą 30 zł.
- we własnym namiocie 10 zł.
Na bieżąco można wykupić:
- obiady w cenie ok. 15 zł.
- śniadanie/kolacja 8 zł
|
 Pole namiotowe. |
Sokolica w roli glównej
 ... w całej okazałości,
 ...w ostatnich promieniach zachodzącego słońca,
 ...w jesiennych mgłach.
|

|